czwartek, 14 kwietnia 2016

Rozdział 8.2

Obudziłam się ze straszliwym bólem głowy. Przez kilka miesięcy nie wezmę alkoholu do ust. Spostrzegłam, że nie jestem w swoim pokoju, a na sobie mam męską koszulkę. Proszę, nie... Na szafce nocnej leżały tabletki przeciwbólowe i szklanka z wodą. Szybko połknęłam leki, wzięłam swoje ubrania i poszukałam łazienki. Bez wiedzy gospodarza wzięłam prysznic. Ubrałam ciuchy z imprezy i zeszłam na dół. W kuchni usłyszałam upadającą na kafelki patelnię i ciche przekleństwa. Poszłam w tamtym kierunku i zamarłam. Przy blacie stał Niall i rozbijał jajka do jajecznicy. Odchrząknęłam cicho, aby powiadomić o swojej obecności.

- Przepraszam, nie chciałem Cię obudzić. - popatrzył na mnie.
- Okay. Niall? 
- Hmm?
- Czy my, no wiesz... - spuściłam głowę z zażenowania. 
- Nie, spokojnie. Kiedy Cię przywiozłem z imprezy to od razu poszłaś do pokoju i zasnęłaś.
- Przebrałeś mnie? - moje policzki nie mogły być już bardziej czerwone.
- Jakoś sama sobie poradziłaś. - zaśmiał się z mojej reakcji. - Chachi, czy możemy porozmawiać? O nas? Chciałbym Ci wszystko wytłumaczyć, to co wtedy miało miejsce. - moje oczy od razu zaszły łzami, przypominając sobie wspomnienie tego okropnego dnia. 
- Ja... Przepraszam. - nie czekając na jego reakcję wybiegłam z domu. Wyjęłam z torebki klucze i w pośpiechu otworzyłam drzwi. Weszłam do środka i zsunęłam się po drewnianej powłoce.
- Chachi? To Ty? - w korytarzu pojawił się Zayn. - Boże, co się stało? Dlaczego płaczesz?! - w mgnieniu oka pojawił się przy mnie i mocno przytulił. Właśnie teraz tego najbardziej potrzebowałam.

***

Przez cały dzień leżałam na łóżku i płakałam. Dookoła mnie walały się chusteczki. Nawet Ally u mnie była, aby mnie pocieszyć, ale nie miałam ochoty z nikim o tym rozmawiać. Nawet Zayn nie wie, co się stało, a zawsze mówiłam mu o wszystkim, co się w moim życiu działo. Tata widząc mój stan, pozwolił mi jutro nie iść do szkoły, za co jestem mu cholernie wdzięczna. Na szczęście to już ostatnia klasa liceum. A potem tylko studia muzyczne i zacznę spełniać marzenia, Dawno nie dodawałam żadnego cover'u na mój kanał. Wyjęłam potrzebny sprzęt i podłączyłam lampy. Postanowiłam doprowadzić się do normalnego stanu, bo nie wyglądałam, jak człowiek. Wzięłam szybki i orzeźwiający prysznic. Zrobiłam kreski eyeliner'em i rozczesałam włosy. Ubrałam się w czarną spódniczkę, koronkowy i biały crop top oraz botki. Postanowiłam zaśpiewać piosenkę "I Really Like You". Po zastanowieniu stwierdziłam, że zaśpiewam to z moim bratem i jego przyjaciółmi, którzy aktualnie byli u nas. Zapukałam cicho do pokoju Zayn'a i uchyliłam drzwi. Chłopaki siedzieli na sofie i grali na konsoli. Jak zwykle. 

- Co jest? - zapytał mój brat.
- Mam do Was taką prośbę. - uśmiechnęłam się, a wszyscy na mnie spojrzeli.
- Do nas wszystkich? - zdziwił się Liam.
- Tak, do Was wszystkich. To taka tyci-tyci prośba.
- Siostra, mów. - poganiał mnie Zayn.
- Czy zaśpiewalibyście ze mną piosenkę? - ich oczy wyglądali, jak 5-złotówki. - Proszę. - zrobiłam kocie oczy.
- No dobra... - westchnął Harry. Wiedziałam, że pierwszy pęknie. Pomogli mi przenieść kamerę i lampy do garażu, gdzie były instrumenty. - Zayn, będziesz grać na perkusji. Louis i Liam na gitarze, a Ty Harry, będziesz śpiewać. - pokiwali głową, ustawili instrumenty i zajęli swoje stanowiska. Dałam wszystkim nuty, a Harry'emu tekst piosenki. Styles bardzo szybko nauczyć się teksty, co mnie niezmiernie ucieszyło. Włączyłam nagrywanie. 

- Cześć wszystkim. Wiem, że dawno mnie nie było, ale miałam małe problemy. Jak zauważyliście, wystąpią dzisiaj ze mną mój brat - Zayn i jego przyjaciele - Harry, Louis i Liam. - pokazywałam po kolei na chłopaków. - Zaśpiewam dzisiaj piosenkę Carly Rae Jepsen "I Really Like You".


Wszystko poszło super. Podziękowałam chłopakom, którzy po nagraniu poszli dokończyć mecz w fifie, ale przed tym, wnieśli mi cały sprzęt na górę. Filmik z kamery przerzuciłam na laptopa i w odpowiednim programie go zmontowałam. Wrzuciłam na swój kanał i od razu pojawiło się kilka wyświetleń, jakby czekali na ten film. 

***

Ashton do mnie napisał na facebook'u i zaprosił do kina. Chłopak przyszedł do mnie wcześniej i czekał aż się wyszykuję. Zrobiłam kilka poprawek w makijażu, wyprostowałam włosy i założyłam podarte w niektórych miejscach rajstopy, krótkie, czarne spodenki, tego samego koloru crop top i skórzaną ramoneskę. Wyszłam gotowa z pokoju i zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Ash. Gdy mnie zobaczył, wstał i podszedł do mnie.

- Przebierz się. - to nie była prośba. To był, jakby rozkaz.
- Co? - zapytałam zdezorientowana całą sytuacją.
- Przebierz się. - powtórzył bardziej wkurzony.
- Dlaczego niby? - prychnęłam.
- Bo wyglądasz, jak pieprzona dziwka. - gdy skończył od razu uderzyłam go z otwartej dłoni.
- Co tu się dzieje? - nagle znikąd pojawił się Louis. Mam nadzieję, że nie słyszał nic z naszej krótkiej wymiany zdań.
- Chyba straciłam ochotę na kino. - prychnęłam i wróciłam do pokoju.

Nie chciałam, aby mój chłopak mnie tak traktował. Kontrolowanie, wymyślanie niestworzonych historii i wybieranie przyjaciół. Wróciłam do pokoju tylko po paczkę papierosów. Nie palę nałogowo, ale każdemu przyda się chwila ulgi. Wyszłam z domu z paczką nikotyny. Przy furtce stał Ashton i również palił. Kiedyś prosił mnie, abym nie paliła, ale teraz nie przejmowałam się nim, wyciągnęłam jednego papierosa i podpaliłam go. Chłopak tylko spojrzał na mnie wściekłym wzrokiem. Co się z nim do cholery stało?! Jak przyszedł było wszystko dobrze. Z papierosem w ustach przeszedł przez furtkę i stanął naprzeciw mnie.

- Nigdy więcej tego nie rób. - warknął.
- Czego mam niby nie robić? - prychnęłam.
- Nie sprzeciwiaj mi się.
- Bo? - wywróciłam oczami.
- Bo pożałujesz. - warknął.
- Będziesz mi teraz grozić?! - krzyknęłam, wymachując rękoma.
- Um... Chachi? - o nie... Nie mówiłam nic Ashton'owi o tym, że rano znalazłam się w domu blondyna.
- Hmm? - spojrzałam w jego stronę, uśmiechając się lekko, aby nic nie podejrzewał.
- Zapomniałaś rano wziąć ode mnie telefonu. - wyciągnął w moją stronę zgubę. Nawet nie zauważyłam, ze go nie ma.
- Umm... Ta, dzięki. - świetny moment Niall wybrałeś. Serio, lepszego nie mogłeś. 

_____________________________________________________________________
Hejka naklejka, kochani. Dzisiaj trochę dłuższy wyszedł rozdział.
Ogarniacie, że za 4 dni mam egzaminy gimnazjalne??? To mega straszne. xd Boję się matematyki, historii i ogółem przedmiotów ścisłych xD Błagam trzymajcie za mnie kciuki ;p

piątek, 25 marca 2016

Rozdział 7.2

Dzisiejsza noc była cudowna. Ashton był taki delikatny, czuły. Wszystko było zupełnie inne niż sobie wyobrażałam. Bolało, ale tego akurat się spodziewałam. Rano obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Podniosłam się i zgarnęłam telefon z szafki. Ally. Uśmiechnęłam się.

- Ally! Jak dobrze mieć przyjaciółkę, która obudzi cię o 12 w południe! - śmieję się.

- Chachi! Jak dobrze mieć przyjaciółkę, którą budzisz o 12 w południe, ale pomimo tego ona zgodzi się pójść z tobą na imprezę do Liama! - ona również wybucha śmiechem.

- Kiedy i o której? - nie przestaję się śmiać.

- Dzisiaj o 18! - piszczy. - Pójdziesz?

- Jasne, że tak. - kiwam głową mimo, że ona tego nie zobaczy. - Zadzwonię później. - mówię, kiedy widzę, że Ashton się obudził, i rozłączam się.

- Dzień dobry kochanie - szepcze mój chłopak i składa mi pojedynczy pocałunek. Ja tylko się uśmiecham. - Kto dzwonił?

- Ally, zaprosiła mnie na imprezę do Liama. - śmieje się.

- Idę z tobą. - mówi poważnie.

- Pójdę sama skarbie, chcę spędzić trochę czasu z moją przyjaciółką. - uspokajam go.

- Na pewno? - pyta zmartwiony, a ja jedynie kiwam głową i się w niego wtulam.

***
Szykuję się na imprezę. Ally będzie u mnie o 17, ode mnie mamy jechać do Liama. Byłam już gotowa kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. 

- Chachi! Gotowa na imprezę ze swoją najlepszą przyjaciółką?! - krzyknęła radośnie Ally. Ja jedynie pokiwałam głową i wyszłam za nią z domu. To będzie super wieczór. 

***

Jesteśmy właśnie z Ally na imprezie. Postanowiłam się dzisiaj kompletnie odstresować. Nie myśleć o Ashtonie, ale nie zapominać że go mam. Nie myśleć o moim nowym sąsiedzie, i całkowicie zapomnieć, że go mam. Piłam więc jeden drink za drugim. W końcu usiadłam wykończona na kanapie, kręciło mi się w głowie, ale miałam ochotę na więcej. Sięgnęłam po kolejny kubek, przyłożyłam go do ust, przechyliłam go ale nic się nie wylało. Otworzyłam szerzej oczy i zorientowałam się, że w mojej dłoni nie ma kubka. 

- Co do kurwy!? - krzyknęłam zaskoczona, ale za chwilę zaczęłam się śmiać.

- Trzeba było się bardziej najebać - ten głos dudni w mojej głowie. Spojrzałam w bok i zobaczyłam Nialla. 

- Spierdalaj - warczę. 

- Chachi ugh, po prostu pozwól zawieźć mi cię do domu. - mówi zrezygnowany. 

- Zwariowałeś? Nigdzie z tobą nie jadę, powtarzam - śmieję się. - Nigdzie! 

- Chachi... - kręci głową. 

- Niall kochanie, może pozwoliłabym ci mnie odwieźć gdybyś dwa lata temu nie całował się z uroczym Luke'iem! - ciągle się śmieję. - doprawdy Niall, jesteś idiotą! - nie przestaję się śmiać.

- Wiem Chachi, a teraz chodź. - mówi i mnie gdzieś ciągnie. Po chwili jesteśmy na dworze, a Niall otwiera mi drzwi do auta. Później jedyne co pamiętam to drzwi wejściowe do jego domu i łóżko, które pachnie jego perfumami... Niall tak bardzo cię kochałam, a ty to tak bardzo zjebałeś. 
______________________________________________
kocham was i wgl smacznego jajka kochani <333

sobota, 12 marca 2016

Rozdział 6.2

Chachi's P.O.V

Gdy opowiedziałam wszystko Ashton'owi, to co łączyło mnie z Niall'em, poczułam, jakby część ciężaru mnie opuściła. Czuję się lżejsza. (idk. jak to ująć, mam nadzieję, że wiecie o co chodzi xD) Dzisiaj mija rok odkąd jesteśmy razem. Na tę okazję kupiłam mu zegarek, ponieważ w zeszłym tygodniu mu się popsuł. Postanowiliśmy wyjść do restauracji, a później pójść do niego. Zapakowałam prezent do niewielkiej ozdobnej torebeczki i położyłam go na komodzie. Poszłam do łazienki, aby wziąć szybki prysznic. W ręczniku weszłam do swojego pokoju, wysuszyłam umyte wcześniej włosy i wyprostowałam je. Wytuszowałam rzęsy, pomalowałam powieki jasnym cieniem, a na usta nałożyłam bordową szminkę. Wyjęłam z szafy sukienkę, którą Ash bardzo lubi. Sięga przed kolano, jest biała i na krótki rękaw. Dopasowałam do tego białe koturny i kopertówkę, do której spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy.
Upewniłam się, że dobrze wyglądam, chwyciłam prezent dla mojego chłopaka i byłam gotowa. Usłyszałam pukanie do drzwi, więc pożegnałam się ze wszystkimi i wyszłam z domu. Ashton był ubrany w garnitur, a w prawej ręce trzymał piękny bukiet tulipanów, a w lewej pudełko. Odłożył wszystko na nieduży stoliczek i pocałował mnie. Daliśmy sobie prezenty, składając przy tym życzenia i wsiedliśmy do wcześniej zamówionej taksówki. Droga do restauracji minęłam nam przyjemnie. Kiedy dotarliśmy, zajęliśmy zarezerwowany wcześniej stolik i zamówiliśmy przystawkę. Cieszyliśmy się, że ten wieczór możemy spędzić wspólnie. Przy daniu głównym postanowiliśmy zamówić białe, słodkie wino, ponieważ oboje je uwielbiamy. Po deserze jeszcze trochę posiedzieliśmy w lokalu, po czym wyszliśmy, aby przejść się do parku. Chodziliśmy i wspominaliśmy nasze wspólne chwile. Wstąpiliśmy jeszcze do sklepu, aby kupić jakieś chipsy. Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do kawalerki Ashton'a. Od razu skierowaliśmy się do kuchni. Chłopak zaczął wysypywać chipsy i inne jedzenie, które kupiliśmy do misek, a ja w tym czasie robiłam herbatę. Rozłożyliśmy sofę i ułożyliśmy się wygodnie, biorąc laptopa na kolana.

- Na jaki film masz ochotę? - zapytał Ash - Tylko błagam, nie jakieś tanie romansidło.
- Może "Węże w samolocie"? - spojrzałam na niego, a on na znak zgody pokiwał głową. 

W połowie filmu Ashton zaczął bawić się rąbkiem mojej sukienki, co mnie bardzo rozpraszało. Wtuliłam się mocniej w niego i próbowałam skupić się na dalszej części filmu, Po godzinie, kiedy film się skończyć miała wrażenie, że naokoło mnie znajdują się węzę. Mimo, że ten film oglądałam już z pięć razy, kocham go. Chyba nigdy mi się nie znudzi. Ashton zdjął laptopa z kolan i poszedł do łazienki. Siedziała i gapiłam się w czarny ekran telewizora. Blondyn wrócił i chciał wziąć z powrotem laptopa na kolana, ale mu na to nie pozwoliłam, przez co spojrzał na mnie zdziwiony. Usiadłam na niego okrakiem i zaczęłam całować jego linię szczęki, aż doszłam do ust.Zaczęliśmy się namiętnie całować, a chłopak przeniósł swoje dłonie na mój tyłek. Ashton wstał, biorąc mnie na ręce. Nadal się całując weszliśmy do jego sypialni, a on zamknął drzwi kopnięciem. Położył mnie delikatnie na łóżku i zaczął podwijać moją sukienkę do góry.

- Na pewno tego chcesz? - zapytał, patrząc mi w oczy. - Nie chcę, abyś się zmuszała ze względu na mnie. 
- Ashton, na pewno tego chcę. - uśmiechnęłam się, co odwzajemnił.

______________________________________________________________________
Mam nadzieję, że ten rozdział Was nie zanudził. Według mnie jest mega nudny. No, ale cóż, musiałam coś napisać,
Większość rozdziału jest opisowa i bardzo za to przepraszam, ale nie wiedziałam, co mam napisać...
Tak btw. polecam Wam białe wino słodkie xD Jak coś nie namawiam Was do picia alko, cnie xD Chwalcie się, ile macie lat, bo nie chcę być najstarsza xD

poniedziałek, 29 lutego 2016

Rozdzial 5.2

- Niall. - powtórzyłam. Nagle nie mogłam oddychać. Nie mogłam nic robić. Stałam tam sparaliżowana i nie mogłam zupełnie nic. - Niall.

- Cz-cz-cześć Chachi. - to w jaki sposób jego usta wypowiadały moje imię, jego głos brzmiał tak samo. Zupełnie jak dwa lata temu.

- A ze mną już się nie przywitasz? - powiedział Zayn. Kiedy zobaczył Nialla jego poziom wkurwienia podniósł się do maksimum.

- Zayn! - Niall klasnął swoimi dłońmi i patrzył jak Zayn się do niego niebezpiecznie szybko przybliżał.

- Dawno się nie widzieliśmy - zaśmiał się Zayn. - nawet nie mogłem ci odpowiednio podziękować. - znowu się zaśmiał.

- Podziękować? - Niall był wystraszony, smutny, zły i zdezorientowany. Widziałam to po jego wyrazie twarzy. Nie chciałam spojrzeć w jego oczy. Boję się znowu w nie spojrzeć.

- Więc zrobię to teraz. Dziękuję przyjacielu! - krzyknął Zayn, a już po chwili Niall leżał na ziemi, a Zayn okładał go pięściami. Zayn oparł swoje nogi o jego ręce. Niall nie miał nawet szansy się obronić.

- O mój Boże Zayn! - zaczęłam płakać. - Ashton zrób coś! - krzyknęłam, a mój chłopak zaczął nerwowo kiwać głową podbiegając do Zayna. Udało mu się go odciągnąć. Szybko podeszłam do Zayna.

- Na chuj ci to?! - płaczę. - Na chuj?! Zayn!

- Należało mu się! - żyły na szyi mojego brata są tak widoczne, że sama zaczynam się go bać.

- Ashton, idź z nim do domu. - szepczę wycierając łzy. Ashton kiwa głową i prowadzi Zayna do drzwi wejściowych. Ja odwracam się w stronę Nialla. Nadal leży i trzyma się za głowę. Jest cały we krwi.

- O mój Boże... Niall, tak mi przykro. - mówię. Szczerze? Nigdy nie pomyślałabym, że pierwsze słowa jakie powiem do Nialla sam na sam, będą tak brzmiały. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Do kurwy nędzy, spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego. Nie tego, że będę go przepraszać.

- Nie, spoko. Jest okej. - podnosi się i wyciera dłonie. Uśmiecha się. Jak on może się uśmiechać kiedy tak dostał w mordę? Poprawka. Jak on może się do mnie uśmiechać kiedy dostał przeze mnie w mordę? Odwzajemniłam uśmiech. - Więc... to twój chłopak tak?

- Uhm... Ashton? T-tak. - spuściłam głowę. Dziwnie było rozmawiać z Niallem o

. Bardzo dziwnie. - Ja już chyba pójdę. Cześć. - powiedziałam i nie czekając na odpowiedź odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę drzwi.

- Cześć Chachi. - Niall powiedział to tak cicho, ale mimo wszystko to usłyszałam. Usłyszałam bo po prostu na to czekałam.

Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Zayn siedział na kanapie i wpatrywał się w ścianę, a Ashton siedział w kuchni.

- Coś ty zrobił Zayn?! - krzyczę. - Co ty do chuja zrobiłeś?!

- Nie mów, że nie chciałaś żeby dostał to co mu się należy.

- Nie, nie chciałam. Chciałam zapomnieć, a ty?! Narobiłeś jeszcze więcej problemów! - krzyczę, a zadowolony wyraz twarzy Zayna znika.

- Chachi, nie chcę żebyś się złościła... - podchodzi do mnie.

- Nie będę, ale ugh... Zayn nie możesz załatwiać wszystkiego biciem jasne? - mówię i go przytulam.

- Jasne, a teraz idź do twojego chłoptasia. - mówi, a ja przewracam oczami.

*** 

Ja i Ashton leżymy u mnie w pokoju i oglądamy telewizję. Nie chciałam poruszać już dzisiaj tematu jego i Luke. Już i tak za dużo się dzisiaj wydarzyło. 

- Chachi - szepnął, a ja podniosłam na niego wzrok. Spojrzałam w jego oczy i uśmiechnęłam się. - co się wydarzyło między tobą a Luke'iem? - wiedziałam, że o to spyta. Przełknęłam ślinę i wzięłam głęboki oddech. - I dlaczego twój brat walnął tego chłopaka?

- Ashton to skomplikowane. - szepczę czując w oczach łzy.

- Skarbie, chciałbym wiedzieć czy dobrze, że byłem zadowolony, że twój brat mu wkopał. - uśmiechnął się i wytarł moje łzy. Znowu wzięłam głęboki oddech. Postanowiłam mu wszystko powiedzieć. Od dnia poznania Nialla, do dnia, w którym widziałam go po raz ostatni. 

- Ja i Niall poznaliśmy się w internecie. Pomylił nicki i napisał do mnie, zamiast do swojej dziewczyny. Chciał z nią zerwać. - zaśmiałam się. - Zaczęliśmy co raz częściej pisać. Dziwnym trafem był to kumpel mojego okropnego brata.

- Zayna? - powiedział zaskoczony, a ja pokiwałam głową.

- Kiedyś nie byliśmy ze sobą w dobrych relacjach. Niall chodził do innej szkoły niż my. Zayn i jego szkolna grupka szmacili mnie jak tylko mogli. W końcu to się skończyło... dzięki Niallowi. Później się spotkaliśmy, było... dziwnie. - zaśmiałam się. - Byliśmy super parą, serio. Kochałam go, Ashton... ty nie wiesz jak bardzo ja go kochałam.

- Bardziej niż mnie teraz? - wydawał się być zraniony. Bardzo zraniony.

- Nie mogę was porównywać, ani porównywać uczucia, które nas łączą... lub łączyły. W każdym razie, pewnego dnia Niall oświadczył mi, że wyjeżdża. Do Irlandii. Nie było aż tak źle jak teraz o tym myślę. Mógł wyjechać dalej - zaśmiałam się, a Ashton tylko się uśmiechnął. - no i wyjechał. Pisaliśmy, dalej byliśmy razem. Pomimo kilometrów. - przygryzłam wargę. - Kiedyś postanowiłam do niego pojechać. Zrobić mu niespodziankę w jego urodziny. No i zrobiłam. Ale sobie. To wszystko działo się tak szybko, że pamiętam tylko Nialla całującego się z Luke'iem. Wtedy ostatni raz widziałam Nialla. Cóż, do dzisiaj. - odwróciłam wzrok. Nie chciałam, żeby widział jak płaczę. 

- Kochanie... - szepnął i złapał mój podbródek po czym odwrócił moją głowę w swoją stronę. - kocham Cię. 

- Ja Ciebie też, Ashton. Najbardziej na świecie. - mówię, a on łączy nasze usta w namiętnym pocałunku. Czas zostawić za sobą Nialla. Ashton. Teraz tylko on się liczy.  
___________________________________________________________
Hejka misie, kolejny supi rozdział. W sumie, podoba mi się xd 
Więc czytajcie, komentujcie i wgl law <333
-

piątek, 26 lutego 2016

Rozdział 4.2

Zayn's P.O.V

Siedziałem w pokoju i grałem na konsoli, gdy usłyszałem szept z korytarza. W domu byłem tylko ja, Chachi i jej pieprzony chłopak. Nie lubię go... Chcąc sprawdzić, co się dzieje, uchyliłem lekko drzwi.

- Stary, nie mogę jej powiedzieć. - Ashton rozmawiał z kimś przez telefon. - Ona tego nie zaakceptuje, Luke. - Czyli Luke... - Nie mogę jej powiedzieć, że jestem biseksualny i jeszcze na dodatek byłem z Tobą w związku. - co kurwa?

Nie chcąc dłużej słuchać tej rozmowy, zamknąłem drzwi i oparłem się o nie z szeroko otwartymi oczami.

Chachi's P.O.V

Za chwilę wychodzimy z Ashton'em do KFC. Gdy ubierałam z moim chłopakiem buty, usłyszałam głos mojego brata.

- Możemy pogadać? - zapytał, trzymając ręce w kieszeniach.
- Umm, możemy, jak wrócę? - spytałam
- To dotyczy Twojego chłopaka. - pokazał skinieniem głowy na blondyna.
- Mnie? - zapytał zaskoczony.
- Oh, już nie udawaj! Powiedz w końcu mojej siostrze, kim jesteś, bo inaczej ja to zrobię. - warknął.
- Czy ktoś może mi wytłumaczyć, o co do cholery chodzi? - zapytałam wkurzona
- Twój chłopak jest biseksualny i był w związku z szanownym panem Luke'iem Hemmings'em. - syknął mój brat, a mnie totalnie zatkało. Zabrałam kurtkę i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Gdy wyszłam, zobaczyłam ciężarówkę przed domem obok. Jeszcze jego tu brakowało... 

- Chachi, proszę Cię, zaczekaj! - poczułam uścisk na nadgarstku.
- Okłamałeś mnie! - odwróciłam się w jego stronę.
- Gdybym Ci powiedział, nie zgodziłabyś się zostać moją dziewczyną. - wyrzucił ręce w powietrze.
- Nie wiem, co bym zrobiła! Ale myślałam, że mi ufasz! - powtórzyłam jego czyn
- Bo ufam! Ale się bałem, zrozum.
- Właśnie nie mogę tego zrozumieć! To wszystko jest chore. I na dodatek byłeś z chłopakiem, który zabrał mi... - postanowiłam nie dokańczać.
- Co Luke Ci zabrał? - zapytał podejrzliwie.
- Teraz to nie jest najważniejsze!
- Aha, czyli ja mam być szczery, ale Ty już nie musisz?! - warknął, a ja cofnęłam się o krok.
- Chyba lepiej, jeśli już pójdziesz. - usłyszałam głos mojego brata.
- Nie wtrącaj się. - Ashton syknął i pokazał na niego palcem. Widziałam po Maliku, że był nieźle wkurwiony. - To jest sprawa między mną a Chachi. - Zayn nie wytrzymał, podszedł do niego i złapał za jego koszulkę.
- Słuchaj, gnojku. Nie pozwalaj sobie za wiele, bo jestem silniejszy od Ciebie i z łatwością mogę Ci coś złamać, więc szanuj starsze osoby, jasne? A po drugie, Chachi to moja siostra, więc to też moja sprawa. - warknął.
- Dość tego! - krzyknęłam, przymykając oczy.
- Chachi? - usłyszałam głos, za którym tak bardzo tęskniłam. Otworzyłam oczy i ujrzałam te niebieskie tęczówki i blond włosy. Nic a nic się nie zmienił.
- Niall

______________________________________________________________________
Hejka naklejka xd Więc w końcu pojawił się szanowny pan Horan xdddd A Ashton taki niegrzeczny xD Wiem, że mega krótki, ale ustaliłam z Karo, że tak zakończymy ten rozdział i no taki wyszedł ;/
Do następnego, enjoy 

wtorek, 23 lutego 2016

Rozdział 3.2

Nie wierzyłam. Nie wierzyłam, że to on. Luke? Co on do cholery tu robi? Przed oczami zobaczyłam jego, całującego się z Niallem.

- Znacie się? - zaśmiał się Ashton. - Luke, tylko nie mów, że to twoja była. - ciągle stałam w miejscu i patrzyłam na Luke, który robił to samo. On był bardziej wystraszony, smutny. Ja byłam wściekła.

- Nie. - warknęłam do Ashtona, ciągle patrząc na znienawidzonego blondyna.

- Ktoś mi wytłumaczy co tu się dzieje? - uśmiech znikał z twarzy Ashtona, ale ja nie zwracałam uwagi na niego jak i na jego słowa.

- Luke, skarbie. - ocknęłam się, po czym od razu się uśmiechnęłam. - Dawno się nie widzieliśmy prawda? - chłopak głośno przełknął ślinę i zaczął nerwowo kiwać głową. - Powiedz, jak wam się ułożyło?

- Wam? - spytał zaskoczony Ashton.

- Chachi wszystko rozumiem, ale to nie najlepsza pora. - powiedział Luke chcąc załagodzić sytuację.

- Gówno wiesz! - krzyknęłam i zaczęłam biec w kierunku mojego domu.

Mimo wszystko droga do niego nie zajęła mi dużo czasu. Byłoby jednak trochę milej, gdyby deszcz nie zaczął padać, ale dałam radę. Wbiegłam do domu i zatrzasnęłam drzwi, od razu się po nich zsunęłam i schowałam twarz w dłoniach. Nie płakałam. Już dawno przestał mnie obchodzić Niall. Po prostu nigdy nie miałam okazji powiedzieć nic temu chłopakowi. Nialla wystarczająco zraniłam odchodząc od niego, no chyba, że Luke był na tyle miły i się nim zajął. Ashton wydawał się nic nie wiedzieć. Nie wie, że jego przyjaciel lubi rujnować komuś życie? Zabawne.

Poczułam wibrację w kieszeni. Ashton. Odrzuciłam połączenie i wyłączyłam telefon. Tak będzie najlepiej. Nie wiem co mu powiem kiedy się spotkamy. Wtedy musiałabym mu wszystko powiedzieć, całą prawdę. To jaka naiwna byłam wierząc Niallowi, że wierzyłam w te jego czułe słówka.

Wstałam wiedząc, że jeśli ktoś będzie chciał wejść do domu będzie miał jedną przeszkodę do pokonania. Mnie. Weszłam po schodach i otworzyłam drzwi do mojego pokoju. Na biurku leżała moja ulubiona czekolada i karteczka. Wzięłam ją i przeczytałam "Dla najukochańszej siostry na świecie, Zayn
ps. musimy pogadać"
Przymrużyłam oczy i jeszcze raz przeczytałam. O czym on chce ze mną gadać? O smerfach? O seksie? O zabezpieczaniu? O papierosach? Fajki. Tak, to musi być to. Zażąda, żebym oddała wszystko co mam, na 100%. Moje rozmyślenia przerwał mój brat, który zapukał do mojego pokoju.

- Zayn, o czym chcesz pogadać? - uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku. - I ja też muszę ci o czymś powiedzieć.

- Posłuchaj - zaczął i uklęknął przede mną łapiąc mnie za rękę. - wiem, że to nie będzie dla ciebie łatwe, ale - wziął głęboki oddech. Otworzył usta, ale nie wydał żadnego dźwięku.

- Ale? - zaczęłam się bać serio. Może coś z rodzicami? Przeprowadzili się do innego domu, bo stwierdzili, że ten jest za mały na naszą piątkę. Tak, mama urodziła. No nieważne.

- Będziemy mieli nowych sąsiadów. - zaśmiałam się, ale Zayn się nie uśmiechał. To ta straszna wiadomość, która miała mnie załamać?

- Zayn jakoś to przeboleje, chyba, że mają gromadkę dzieci. - chłopak nadal się nie śmiał. Kucał i ściskał moje ręce. - Zayn? - przełknęłam ślinę.

- Horanowie wracają. - cały pokój zaczął się kręcić. Zdawało się, jakbym przestała oddychać. Że co kurwa? Wracają? Może Niall zostanie w Irlandii, on nie może wrócić. Nie może być moim sąsiadem. Nie mogę widywać go codziennie rano, nie. Dzisiaj kiedy zobaczyłam Luke, myślałam, że go rozszarpię. Co będzie jeśli zobaczę Nialla? Jestem za młoda, żeby wylądować w więzieniu za umyślne spowodowanie śmierci do chuja. - Chachi, tak mi przykro...

- Nie Zayn. Wszystko dobrze. Niall to przeszłość. Z resztą, będzie mi lepiej kiedy zobaczy jaka jestem bez niego szczęśliwa. - uśmiechnęłam się. To prawda. Nie będę już opłakiwać Nialla. W sumie, chętnie będę patrzyła na jego twarz i się śmiała, całując się z Ashtonem.

- Dobrze... cóż... - zaczął się drapać po karku. - Co ty chciałaś mi powiedzieć?

Czy to odpowiedni moment, żeby powiedzieć mu, że spotkałam dzisiaj Luke i że jest przyjacielem Ashtona, który jest niczego nie świadomy? Zanim zdążam pomyśleć, moje usta wypowiadają te słowa:

- Widziałam Luke.
________________________________________________
hejka
kolejny
lol
idk co napisać kc 

niedziela, 21 lutego 2016

Rozdział 2.2

Dzisiejszy dzień postanowiłam spędzić z Ashton'em. Mamy zamiar iść do kina, a później do jakieś kawiarni. Obecnie robię makijaż. Postawiłam na zwykły, czarny cień do powiek, tusz i błyszczyk. Ubrałam na siebie wcześniej przygotowany zestaw, czyli skórzane, czarne legginsy, czarny crop top z długim rękawem i tego samego koloru glany. Chwyciłam telefon, portfel i wyszłam z domu. Ashton'a jeszcze nie było, więc spokojnie mogłam zapalić. Zaczęłam palić po rozstaniu z Niall'em. Zayn nie jest z tego zadowolony, chociaż sam pali. Gdy miałam 16 lat, moi rówieśnicy zawsze mnie namawiali, abym z nimi spróbowała. Natomiast ja zawsze odmawiałam, mówiąc, że nienawidzę, gdy ktoś pali. Mówili, że przez można mniej się stresować i mieli absolutną rację. 
Mój monolog przerwał brat, który pocałował mnie w policzek.

- Znowu palisz? - zapytał z grymasem na twarzy, a później sam odpalił swojego papierosa i się nim zaciągnął.
- Ciebie też braciszku miło widzieć. - zaśmiałam się. - Dlaczego niby Ty możesz, a ja nie? - prychnęłam.
- Nie lubię, gdy dziewczyna pali. - westchnął.
- Upss. - wzruszyłam ramionami. Spojrzałam na niego i wiedziałam, że coś się stało. - Co jest?
- Słuchaj, muszę Ci powiedzieć coś ważnego. - podrapał się po karku. - Nie wiem, jak zareagujesz, ale proszę nie wściekaj się. - odetchnął i chciał zacząć, ale Ashton nam przerwał.
- Idziemy, skarbie? - pocałował mnie w czoło.
- Jasne. - uśmiechnęłam się w jego stronę, co od razu odwzajemnił. - Zayn, pogadamy, jak wrócę, okay? - powiedziałam i uśmiechnęłam się smutno.
- Taa... - zaciągnął się kolejny raz swoim papierosem, a ja swój niedopałem przydeptałam. Wsiadłam z moim chłopakiem do samochodu i jechaliśmy w ciszy, którą przerywała piosenka Bruno Mars'a. Doskonale wiem, że Malik nie przepada za Ash'em, tak samo reszta naszych przyjaciół, ale jakoś to zaakceptowali. 

Po kilku minutach dojechaliśmy pod kino i udaliśmy się do kasy, aby odebrać nasze wcześniej zarezerwowane bilety. Poszliśmy do sali nr 5, gdzie grali film "Zjawa" z Leonardo DiCaprio, którego uwielbiam. W czasie reklam rozmawiałam z Ashton'em lub przeglądałam telefon. Gdy film się rozpoczął, schowałam wyciszony telefon i oparłam moją głowę o ramię chłopaka. 
Po zakończonym seansie wybraliśmy się do Starbucks'a. Zmówiłam Vanilia Latte i usiedliśmy przy wolnym stoliku. Piliśmy kawę, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Kocham spędzać czas z Ashton'em i zawsze potrafi mnie rozśmieszyć. Postanowiliśmy pojechać do Ashton'a, aby obejrzeć kolejne odcinki "Przyjaciół". Oboje uwielbiamy ten serial. Gdy dojechaliśmy na miejsce, ja poszłam do salonu, a Irwin do kuchni, aby zrobić kakao i wsypać chipsy do miski. Ja w tym czasie chwyciłam jego laptopa, włączyłam odpowiednią stronę i wybrałam odcinek. 

***

Obejrzeliśmy około 10 odcinków. W końcu postanowiliśmy trochę odpocząć, więc wyłączyliśmy laptopa i po prostu leżeliśmy w ciszy, którą przerwała komórka Ashton'a. Spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem i wyciągnął telefon z kieszeni spodni. Gdy spojrzał na wyświetlacz od razu się uśmiechnął. 

Ashton's P.O.V

Gdy spojrzałem na wyświetlacz telefonu od razu na mojej twarzy rozciągnął się ogromny uśmiech, ponieważ dzwonił mój przyjaciel, który trzy lata temu się wyprowadził do Irlandii.

- Halo? 
- Hejka Ashton, pamiętasz mnie?
- Jakbym mógł zapomnieć mojego przyjaciela. Stary, pewnie, że pamiętam. - zaśmiałem się
- Wróciłem na stałe do Londynu, czaisz? 
- Żartujesz?
- Z takich rzeczy nie żartuję. Chciałbyś się teraz spotkać? - zapytał, a ja spojrzałem na moją dziewczynę.
- Jasne, ale przyprowadzę kogoś, bo chcę, abyś ją poznał.
- Spoko to do zobaczenia. 
- Do zobaczenia.

Z uśmiechem schowałem z powrotem telefon do kieszeni i skierowałem swój wzrok na Chachi. 

- Co się tak cieszysz? - uśmiechnęła się.
- Mój przyjaciel, którego nie widziałem 3 lata wrócił do Londynu i chciałby się spotkać.
- No okay, to leć, ja wrócę pieszo. - wstała, ale ją zatrzymałem.
- Chcę, abyś go poznała.
- Ashton, nie widzieliście się kilka lat. Spędźcie na razie czas ze sobą. - uśmiechnęła się pocieszająco.

***

W końcu dałam się namówić Ashton'owi. Szliśmy do umówionego miejsca. Zobaczyłam chłopaka, który stał do nas tyłem. Miał blond włosy. Ash od razu podbiegł i skoczył mu na plecy, a później się przytulili.

- Stary, chcę Ci przedstawić moją... - nie dokończył, bo mu przerwałam.
- Luke... 
- Chachi... 

___________________________________________________________
No to misiaczki się porobiło ;p Dzisiaj taki dzień #Cashtona XD W sensie Chachi i Ashton'a cnie XD

#TeamCashton czy #TeamNachi ??? XD Nie umiem shippować imion upss xd